Biegający Ortopeda: o morsowaniu słów kilka

6 stycznia 2021
Biegający Ortopeda: o morsowaniu słów kilka

Co powoduje, że ludzie wchodzą do lodowatej wody? Czy rzeczywiście czerpią z tego przyjemność? Kto może to robić, bezpiecznie i zdrowo, a kto powinien sobie darować zimne kąpiele? Jakie są największe zalety morsowania i co mają z tym wspólnego endorfiny? O tym dzisiaj.

 

Endorfiny – klucz do sukcesu!

Zimna woda jest czynnikiem termicznym, który stymuluje nasze ciało.  Zanurzenie w takiej wodzie powoduje ból, ale w odróżnieniu od wody gorącej, nie powoduje uszkodzenia tkanek. Dodatkowo, nasze ciało – walcząc z tym nieprzyjemnym bodźcem – wytwarza endorfiny. Te same endorfiny, które generowane są w trakcie wysiłku fizycznego, takiego jak chociażby bieganie.

Osoba  w lodowatej wodzie, w wyniku zwolnienia przewodnictwa nerwowego, podniesienia progu bólu i wreszcie wytwarzania endorfin, nie tylko nie czuje dyskomfortu, ale wręcz odczuwa przyjemność. I to jest właśnie ten cały sekret przyjemności, którą daje zimno.

Morsowanie – czy to przyjemność dla każdego?

Zimno jest bodźcem, który powoduje skurcz naczyń krwionośnych, krew z obwodowych części ciała przemieszcza się ku sercu. To zjawisko nazywane jest centralizacją krążenia. Ma ono zapewnić bezpieczne ukrwienie naszego mózgu i organów wewnętrznych w sytuacjach stresowych. Konsekwencją tego procesu jest wzrost ciśnienia tętniczego krwi, dlatego bezwzględnym przeciwwskazaniem do morsowania są choroby układu sercowo naczyniowego, takie jak:

choroba niedokrwienna serca,
przebyty zawał serca,
zaburzenia rytmu serca,
źle kontrolowane ciśnienie tętnicze krwi,
zaburzenia krążenia mózgowego (przebyte epizody niedokrwienia mózgu),
wady zastawkowe serca, choroby układu nerwowego (np. padaczka),
stosowanie leków z grupy neuroleptyków.

W sytuacji, gdy ktoś choruje na jakieś przewlekłe schorzenia (niekoniecznie te wymienione powyżej), przed rozpoczęciem przygody z zimną wodą, sugeruję konsultację ze swoim lekarzem. Regularne morsowanie wpływa na podnoszenie sprawności układu immunologicznego, ale wszystko należy robić z rozsądkiem.

Kapiel w lodowatej wodzie – jak zrobić to dobrze?

Po upewnieniu się, że nie mamy wspomnianych wcześniej przeciwskazań medycznych, możemy rozpocząć próby z morsowaniem. Jednak nie powinno się to obyć bez wcześniejszego przygotowania. Przed zanurzeniem ważna jest rozgrzewka, której zadaniem jest przygotowanie ciała na stres termiczny i dotlenienie tkanek.

Podczas rozgrzewki najlepiej zaangażować wszystkie grupy mięśniowe. Powinien to być w miarę intensywny wysiłek trwający około 10-15 minut.  Najlepiej połączyć trucht z podskokami i pajacykami. Rozgrzewkę przeprowadzamy w ubraniu, dopiero ostatnią minutę już w samym kostiumie.

Kiedy już się rozgrzejemy do wody nie wchodzimy w pojedynkę, ale zawsze w grupie. To podstawowa zasada bezpieczeństwa. Wzajemna asekuracja jest niezmiernie ważna!

Kontakt z zimną wodą jest nieprzyjemny, jednak po chwili uczucie to mija, a dzieje się tak na skutek wydzielenia endorfin i podniesienia progu bólowego.

Przebywanie w zimnej wodzie powinno trwać około 3-5 minut. Należy w tym momencie wyraźnie podkreślić, że niezdrowa rywalizacja „kto dłużej wytrzyma” może skończyć się bardzo źle – nie idźcie tą drogą. Pierwsza kąpiel powinna być krótsza, nawet gdy wydaje nam się, że świetnie się czujemy. Stopniowo adaptujmy nasz organizm do nowych doświadczeń, obserwujmy jak reaguje.

Po kąpieli należy szybko wysuszyć ciało, założyć suche ubranie i wykonać ponownie kilka ćwiczeń rozgrzewających oraz wspomóc się gorącą herbatą lub prostym ciepłym posiłkiem.

Korzyści dla odporności

Istnieje powszechne przekonanie, że zimne kąpiele hartują nasze ciało i poprawiają odporność. Nie jest do końca poznany mechanizm tych zależności, ale faktycznie ekspozycja na zimno stymuluje nasz układ odpornościowy do produkcji leukocytów oraz cytokin (chemicznych mediatorów reakcji immunologicznych), czego wynikiem jest poprawa odporności.

Pojawiają się również doniesienia, że systematyczne narażenie na stres termiczny poprawia funkcjonowanie bariery antyoksydacyjnej, czego kolejnym pożądanym wynikiem jest efektywniejsza ochrona przed wolnymi rodnikami, co w praktyce oznacza również zabezpieczenie organizmu przed skutkami stresu.

Zimno oddziałuje także przeciwbólowo w wyniku produkcji wspominanych endorfin, co jest związane ze zmniejszeniem przewodnictwa nerwowego. Zjawisko to wykorzystywane jest podczas popularnych zabiegów w kriokomorze (krioterapia).

Jaki z tego morał? Skoro „kąpiel w przeręblu” jest nie tylko w zgodzie z szeroko pojętym, zdrowym stylem życia, ale i odpowiada za wydzielanie endorfin podobnych do tych, jakie towarzyszą bieganiu, może warto spróbować? Przekonacie się, czy to aktywność dla Was. Powodzenia! Trzymajcie się zdrowo.

 

Biegający Ortopeda