Biegający Ortopeda: bieganie daje szczęście!

10 marca 2021
Biegający Ortopeda: bieganie daje szczęście!

 

Znacie to? Ekscytacja, radość, poczucie odprężenia i szczęścia – regularnie stosowane, uzależniają. To uczucia towarzyszące aktywności fizycznej, które wynikają z potreningowej produkcji endorfin. Czym są i jaką pełnią rolę te wyjątkowe hormony szczęścia? Czytajcie i stosujcie na zdrowie!

Endorfiny, zwane hormonami szczęścia badane były już w latach 80. XX wieku. Nazwa tego „radosnego” peptydu pochodzi z połączenia słów „endogenny” oraz „morfina”. Związek ten łączy się z tymi samymi receptorami co morfina, nie może być jednak dostarczany z zewnątrz, lecz organizm musi wytworzyć go sam. A robi to między innymi podczas intensywnego wysiłku fizycznego, jakim bez wątpienia jest bieganie.

Ale po kolei…

Czym właściwie są endorfiny?

To hormony peptydowe złożone z wielu aminokwasów. Badania wskazują, że mamy około dwudziestu różnych typów endorfin, wśród których zdecydowanie króluje beta-endorfina. Jest ona najbardziej aktywna, a efekty jej działania porównuje się do reakcji wywoływanych przez inne substancje odurzające. Obok niej pierwsze skrzypce grają również alfa-endorfina oraz gamma-endorfina, jednak to beta-endorfiny należą do związków najlepiej przebadanych. Wydzielają się głównie w podwzgórzu oraz w przedniej części przysadki mózgowej.

W trakcie długich i wyczerpujących aktywności fizycznych zwiększa się nasze zapotrzebowanie na tlen. W pewnym momencie pojawia się niedostatek tlenu, co jest dla mózgu czynnikiem stresogennym. I właśnie wtedy zaczyna się produkcja endorfin. 

Słynna euforia biegacza nie dotyczy jednak każdej osoby trenującej intensywnie. Ilość wydzielanych endorfin zależy bowiem od indywidualnych predyspozycji organizmu, dla każdego więc sytuacja ta kształtować się będzie nieco inaczej; część osób może jej nigdy nie doświadczyć.

Jak narkotyk

Szacuje się, że szczyt wydzielania endorfin pojawia się po minimalnie 30 minutach intensywnego treningu, dla niektórych może być to nawet godzina. W przypadku wyczerpującej aktywności fizycznej, w tym długodystansowego biegu, poziom beta-endorfin może zwiększyć się o średnio 200%. Powinien być jednak zachowany jeden warunek – jego intensywność musi pozostawać powyżej 60% maksymalnej wydolności fizycznej.

Dodatkowo, w związku z tym, że są to związki opioidowe, w momencie odstawienia biegania, możemy odczuwać frustrację oraz zwiększone napięcie, podobne do tego, które pojawia się u osoby uzależnionej w momencie walki z nałogiem.

Działanie hormonów szczęścia na biegacza

Głównym działaniem beta-endorfiny jest uśmierzanie bólu. Ma to miejsce dzięki zjawisku połączenia hormonu szczęścia z receptorami opioidowymi. W wyniku tej  reakcji hamowany jest proces wydzielania tachykinin – peptydów z rodziny neuroprzekaźników, w wyniku czego ból staje się mniej odczuwalny.

Ograniczenie bólu wraz z uczuciem błogości oraz chwilowego uniesienia motywuje biegaczy do działania i dodaje energii. Jesteśmy w stanie dłużej ćwiczyć, nawet w momentach, w których organizm nie byłby zdolny do pokonywania kolejnych odległości. Oprócz tego niwelowane jest uczucie zmęczenia oraz redukuje się stres, co wpływa na spowolnienie procesów starzenia się. Ponadto, jako biegacze zwiększamy swoją wytrzymałość i łatwiej możemy bić własne rekordy. Taka dawka endorfin sprzyja również szybszej regeneracji.

Choć jest uznawana za opium bez skutków ubocznych, to należy mieć na uwadze, że silne uzależnienie od hormonów szczęścia może mieć też negatywne skutki dla naszych organizmów. Przetrenowanie oraz brak czasu na odpoczynek i regenerację mięśni może prowadzić do  urazów  przeciążeniowych.

Czy to tylko endorfina? Badania biegaczy i… myszy

Do substancji, które mogą mieć wpływ na uczucie ekscytacji po treningu należą także fenyloetyloamina oraz endokannabinoidy. To związki, które – podobnie jak endorfiny – odpowiadają za wprowadzenie nas w stan błogości i odprężenia. Można je znaleźć w np. konopiach siewnych.

Według naukowców przeprowadzających badania na uniwersytecie w Arizonie oraz na Uniwersytecie Badawczym w Anglii znajdują się również w organizmach poddanych testom biegaczy. Wystarczyło 30 minut treningu na bieżni z utrzymaniem 70% maksymalnego tętna – po tym czasie poziom fenyloetyloaminy wzrósł o 77%, co powodowało poprawę nastroju, redukowanie uczucia zmęczenia oraz dopływ energii.

Podobne badanie przeprowadzono w Niemczech, ale tym razem z udziałem myszy. Zachęcano je do wysiłku, a potem obserwowano ich zachowanie oraz chęć pojawiania się w zacienionych i oświetlonych miejscach klatki. Naprzemiennie blokowano także odpowiedzi organizmów zwierząt na endorfiny oraz endokannabinoidy. Okazało się, że przy blokadzie endorfin myszy nadal były pewne siebie, spokojne, chętnie wchodziły w „plamy jasnego światła” i były też bardziej tolerancyjne na ból – co nie miało miejsca w przypadku zablokowania wpływu endokannabinoidów.

Jaki z tego wniosek?

Nawet mały niezauważalny zastrzyk hormonów szczęścia może przyczynić się do podniesienia motywacji i satysfakcji z wykonywanych treningów. Jeśli nie odczuliście jeszcze tej słynnej „euforii biegacza” to wszystko przed Wami.

Pamiętajcie jednak o tym, by biegać z głową. Dajcie czas swojemu ciału na regenerację po intensywnym treningu, zadbajcie o zdrowe pożywienie i sen. Nawet wtedy, gdy endorfiny wzywają do kolejnej aktywności.

Powodzenia!

 

Biegający Ortopeda