Porady Biegającego Ortopedy - nowość [SPRAWDŹ]

15 września 2020
Porady Biegającego Ortopedy - nowość [SPRAWDŹ]

O autorze.

Jestem lekarzem chirurgiem, specjalistą ortopedą, na co dzień pracującym w jednym z warszawskich szpitali, od ponad 13 lat biegam. Prowadzę bloga www.biegajacyortopeda.pl

Od kiedy biegam, dlaczego zacząłem

Wcześniej traktowałem bieganie jako wyjątkowo nudną formę aktywności. Zawsze angażowały mnie gry zespołowe - piłka nożna, koszykówka - aż wreszcie, w chwili mierzenia się z wyjątkowo trudną sytuacją życiową, chcąc zapomnieć i chociaż przez chwilę nie myśleć o problemach, postanowiłem się mocno zmęczyć. Wyszedłem pobiegać i tak się zaczęło

Ulubione dystanse

Zawsze traktowałem maraton prestiżowo. Na początku chciałem go po prostu przebiec, bez zatrzymywania, następnie złamać 4 godziny, potem pokonać 3.30.  Ostatecznie  moja „życiówka” to 3.12

Sukcesy biegowe.

Moim największym sukcesem jest właśnie wynik z maratonu: 3 godziny i 12 sek. Wcześniej przez kilka lat nie mogłem przełamać granicy 3.30. Do momentu, gdy zacząłem trenować w grupie Markowych Biegaczy. Trening w grupie ma swoje wyjątkowe zalety: łatwiej adoptować się do trudu treningu i wykorzystać naturalnie pojawiające się współzawodnictwo. W sumie ukończyłem 17 maratonów.

Dlaczego zdecydowałem się na prowadzenie bloga - BiegającyOrtopeda?

Jestem chirurgiem ortopedą, to bardzo praktyczna specjalizacja - wyniki mojej pracy widać na zdjęciach rentgenowskich. Bardzo łatwo ocenić efekty własnej pracy i leczenia. Jednakże świat wokół nas się bardzo zmienia - pacjenci oceniają  lekarzy po ich wyglądzie, liczbie „lajków”, obserwatorów na Instagramie, czy opiniach na różnych stronach. Byłem i nadal jestem bardzo krytyczny wobec takich prób oceny. Większość znanych mi świetnych chirurgów to osoby bardzo skromne, które nie brylują w mediach społecznościowych. Wiem też, że czasami ci, którzy tam są mocni (w social mediach), nie zawsze potrafią sprawdzić się przy stole operacyjnym. Dlatego byłem bardzo ostrożny wobec tej formy aktywności, właśnie z tego powodu. Aż do momentu, w którym mój pacjent przekonał mnie, że niewielu ortopedów orientuje się dobrze w kontuzjach biegowych i może warto o tym opowiedzieć. Mi z kolei dużą satysfakcję sprawia ich leczenie. Ten właśnie Pacjent pomógł mi założyć stronę a ja po pewnym czasie bardzo polubiłem pisać, tematy wymyślając w czasie biegu.

 

Jakie tematy poruszam?

Zasadniczo są to tematy związane z kontuzjami narządu ruchu, profilaktyką kontuzji, ale piszę też o tematach związanymi z zasadami treningu i odżywiania oraz opisuje również swoje starty i wyniki. Walczę z opiniami typu: „proszę zapomnieć o bieganiu”. Oczywiście  bardzo często w bieganiu, zwłaszcza „wyczynowym”, ograniczenia mogą się pojawić, ale dla mnie bliższe jest sformułowanie, że nie ma przeciwskazań do ruchu. Istotne jest tylko określenie jego zakresu i intensywności.

Na co powinni zwracać uwagę biegacze, żeby unikać kontuzji.

Zawsze powtarzam, że trenowanie biegania nie polega wyłącznie na bieganiu. By osiągać wyniki, ale przede wszystkim by uniknąć kontuzji, konieczna jest ogólna sprawność. Mam tu na myśli przede wszystkim trening posturalny mięśni „core”, pracę nad stabilizacją miednicy oraz właściwe rozciągnięcie mięśni  i powięzi zaangażowanych podczas biegu. Trening stabilizacji nie tylko wpływa na poprawę wyników, ale przyczynia się do ograniczenia kontuzji przeciążeniowych.

Ulubione trasy biegowe (konkretne miejsca w swojej okolicy, miejscowości).

Bardzo lubię trening „cross pasywny i aktywny”, czyli bieganie w lesie po pagórkach. Doskonałym miejscem do takiego treningu jest rezerwat przyrody Horowe Bagno, w Markach koło Warszawy.

Czym jest dla mnie bieganie ?

Jest wiele aspektów. Obecnie nie „gonię” już za życiówkami, ale bardzo lubię się przyjemnie zmęczyć, poczuć moment odprężenia. By tak było, muszę być w „formie” i nie walczyć z organizmem. Mogę powiedzieć, że jestem uzależniony od tego przyjemnego zmęczenia. Moja zawodowa praca to ciągłe narażenie na stres, a bieganie pozwala mi „czyścić głowę” . Trening biegowy, a szczególnie przygotowanie do maratonu, to kształtowanie takich cech jak konsekwencja i cierpliwość, umiejętność przełamywania słabości. Generalnie te cechy charakteru są potrzebne w życiu, by osiągnąć cel i sukces. Maraton to nie tylko bieg na 42 kilometry, ale też umiejętność radzenia sobie z kryzysem.

Ciekawa sytuacja / przygoda z zawodów.

Pewien mój pacjent, a obecnie też kolega, którego operowałem z powodu problemów z obu kolanami, gdy po raz pierwszy się spotkaliśmy, miał nadwagę i nie był aktywny sportowo. Jego leczenie było długotrwałe i kilku etapowe. Na zakończenie tego długiego procesu zobowiązał się, że przebiegnie maraton. Spotkaliśmy się przypadkowo w czasie biegu – właśnie maratonu. Bardzo się zmienił i dużo trenował, typowy przykład osoby „zarażonej” bieganiem. Gdy rozpoznał mnie na trasie, to wykrzyczał: „słuchajcie, tu biegnie doktor, który mnie operował, dlatego biegam”. Zebrałem oklaski. Przebiegliśmy razem cały dystans.